Kwiecień i maj upłynęły nam szybko, zdecydowanie za szybko. Okazało się, że projektowanie jest zdecydowanie łatwiejsze od wykonania. Nasze naczynia, która same wymyśliłyśmy, zostały przez nas ulepione i czekają na zdobienie metodą fajansu pomorskiego. Wykorzystamy do tego wszystkie znane nam tlenki. Czasem trudno nam zdecydować, co łatwiejsze – czy lepienie, czy późniejsze malowanie biskwitów. Jedno jest pewnie i niezmienne – radość i zaskoczenie po otworzeniu pieca. Czy praca się udała? Niestety zawsze jest ryzyko, ze coś jednak pójdzie nie tak. Zarówno lepienie jak i malowanie to praca wymagająca ogromnej wiedzy i skupienia. Nasza instruktorka powiedziała na początku zajęć, że ceramika to przede wszystkim fizyka i chemia, a dopiero potem sztuka, i rzeczywiście coś w tym jest. O ilu rzeczach trzeba pamiętać? Tu przykładowa, krótka lista:

  1. glina musi być zawsze dobrze odpowietrzona. Jeśli między warstwami gliny zamkniemy powietrze, istnieje duże prawdopodobieństwo, że podczas wypału ciśnienie w tym miejscu znacznie wzrośnie i „rozsadzi” naszą piękną pracę. Nie do odratowania.
  2.  Prace należy suszyć bardzo powoli, i zabezpieczyć je tak, by schły równomiernie. Inaczej narażamy je na ryzyko powyginania się lub popękania krawędzi, które będą schły zbyt szybko.
  3.  Szkliwo nakładamy na odkurzoną i pozbawioną pyłków powierzchnię biskwitu. Jeśli zapomnimy, podczas wypału może się rozstąpić, zrolować lub pokryć pęcherzykami. Zdarzało nam się zapomnieć…. Efekty zobaczycie na wystawie.
  4.  Malujemy tlenkami w postaci pasty, nie za grubo,  nie za cienko 🙂 No właśnie – to trzeba po prostu wyczuć. I długo ćwiczyć. Teraz już nam się prawie udaje. Początki były różne. Zbyt grubo położony tlenek po prostu się przepala.
  5.  Układamy w piecu naczynia tak, by nie dotykały ani siebie, ani ścian pieca. Nie szkliwimy spodów, lub do poszkliwionych używamy specjalnych pinów, by nie przywarły szkliwem do płyt. Inaczej będzie katastrofa. ..

Ceramiki nie nauczysz się z Internetu 🙂 A całej wiedzy dodatkowej o pięknych flizach, fajansach holenderskich i fajansie pomorskim, podanej w jednym miejscu, taki piękny sposób, z pasją, po prostu nie znajdziesz nigdzie. A my mamy projektowe szczęście 🙂